Podróżowanie po Malcie z dziećmi
Jak się poruszać po Malcie z dziećmi? – autobus, samochód czy taksówka?
Taksówki na Malcie
Podróżowanie po Malcie zaczyna się tuż po tym, jak przylatujemy na Maltę. Po pierwsze potrzebny jest transport z lotniska – najlepiej jeszcze przed wyjazdem zamówić sobie taksówkę np. w ecabs. Można też skorzystać od niedawna z Ubera.
Przykładowy koszt to ok 25-35 euro za około 35 min jazdy. W formularzu zamówienia podaje się numer lotu, także kierowca może sprawdzić godzinę przylotu i czy nie ma opóźnienia.
Poza tym ciekawą atrakcją jest to, że kierowcy taksówek witają swoich klientów tabliczką z ich nazwiskiem. Tylko uwaga – pozostali kierowcy także będą mieli tabliczki, więc trzeba trochę poszukać tej właściwej.
Na pewno z mniejszymi dziećmi taksówka jest to najlepsze rozwiązanie. Przy większej liczbie osób np. 5 i więcej, koszt jest większy (ponad 40 euro). Przyjeżdża wtedy najczęściej komfortowy 8-mio osobowy van. Trzeba też zaznaczyć, że potrzebujemy fotelika dla dziecka.
Podróżowanie po Malcie autobusami
Z lotniska można dostać się w każdą część wyspy klimatyzowanymi autobusami z numerami X (do Mellieħa autobusem nr X1). Szczegóły na stronie Malta Public Transport. Chociaż to opcja dla bardziej odpornych dzieci. Dojazd zajmuje sporo czasu (co najmniej 2x dłużej niż taksówką plus dojście do hotelu/apartamentu). Po drodze jest wiele przystanków, a w autobusie może nie być miejsc siedzących. Pozatym drogi na Malcie są wąskie, kręte i w większości stare lub w przebudowie, dlatego przejechanie nawet krótkiego odcineka drogi zajmuje dużo więcej czasu niż w Polsce.
Na pewno jest to tańsza wersja niż taksówka, bo bilet dla 1 osoby kosztuje 2 euro poza sezonem, natomiast 2,50 euro w czasie sezonu. Bilet jest ważny przez 2 godziny i można w tym czasie się przesiadać. W kolejnym autobusie trzeba okazać jednak wydrukowany bilet, który dostaliśmy od poprzedniego kierowcy.
Bilety można kupić już w autobusie, ale trzeba mieć gotówkę, kierowca wydaje resztę. Dzieci powyżej 5 roku życia płacą tyle samo co dorośli, a poniżej 5 – jadą bezpłatnie. Aktualne informacje można uzyskać na stronie Malta Public Transport.
Na autobus trzeba pomachać, ponieważ każdy przystanek jest na żądanie! Przy wysiadaniu naciskamy wcześniej czerwony przycisk z napisem STOP. Wsiadamy przednimi drzwiami i albo pokazujemy kartę albo kupujemy bilet. Dobrze jest powiedzieć gdzie chcemy wysiąść, wtedy kierowca zawoła nazwę przystanku tyle razy ile potrzebujemy, żeby zorientować się, że to do nas.
Na przystankach wisi rozkład jazdy, więc możemy sprawdzić godziny odjazdu. Jakoś nie zdarzyło się nam, żeby autobus przyjechał tak jak jest w rozkładzie. Ale najważniejsza była przygoda :-).
Podróżowanie po Malcie z biletami ważnymi tydzień
Jeśli ktoś planuje dużo i aktywnie zwiedzać i poruszać się po Malcie autobusem (z Mellieħa wszędzie da się łatwo dojechać autobusem) to dobrym wyjściem jest zakup jednej z tygodniowych kart:
- 7-dniowa
- Cena: 25 Euro (dorośli), 7 Euro (dzieci między 4 a 10 rokiem życia, młodsze dzieci – bez opłat i nie potrzebują karty)
- Nieograniczone przejazdy
- Najlepsza dla każdego kto chce zwiedzać zarówno Maltę jak i Gozo
- Można wsiąść i wysiąść kiedykolwiek i gdziekolwiek tyle razy ile tylko się chce
- Ważna na autobusy dzienne i nocne (nie dotyczy Tallinja Direct)
- Nie można dzielić się tą kartą z innymi 🙂
Trzeba wziąć pod uwagę, kierownicy zarówno taksówek i autobusów mają dużą fantazję i lubią szybko i gwałtownie jeździć. Zdarzyło nam się prosić taksówkarza o nieco wolniejszą jazdę.
Drogi na Malcie są często zaskakujące, czasami bardzo wąskie, ze skałami po obu stronach lub murkami. Często nie widać, czy coś jedzie za zakrętem, a potem trzeba się wycofywać w skrajnych warunkach. Kiedyś, niedaleko miejscowości Burmarrad, szukałam bibioteki z polskim książkami (działała ona kilka lat temu na Malcie). Adres znalazłam na facebooku, ale Google nie mógł sobie z tym poradzić.
Podróżownie po Malcie samochodem
Można też wypożyczyć samochód (np. w Malta First Car Hire ) za około 25 Euro za dzień za 5 osobowy samochód z automatyczną skrzynią biegów. Wtedy możemy dotrzeć gdzie tylko chcemy i kiedy chcemy. I nie stresować się jazdą z taksówkarzami lub wybierać między atrakcjami, bo musimy już pędzić na autobus. Samochód daje dużą swobodę i oszczędność czasu, zwłaszcza jeśli przyjechaliśmy na Maltę na kilka dni.
Ponieważ Malta do niedawna była częścią Wielkiej Brytanii, to ruch tu jest lewostronny, więc trzeba się trochę do tego przyzwyczaić. Naprawdę da się i to szybko. Polecam jednak automatyczną skrzynię biegów, żeby się za bardzo nie rozpraszać i skupić na jeździe, a nie na szukaniu dźwigni nie po tej stronie co jest. A drogi czasem wymagają skupienia, gdyż np. pną się pod górę nad stromym zboczem, a do tego jeszcze jest wąski zakręt i z naprzeciwka nadjeżdża autobus.
Moja RADA!!! Gdy ustawiamy nawigację, trzeba sprawdzić, jakimi drogami np.Google chce nas poprowadzić. Radzę wystrzegać się wszelkich skrótów i małych dróżek – jeździmy najbardziej głównymi drogami jakimi się da. Wtedy spokojnie, bez stresu i w cywilizowany sposób dojedziemy na miejsce, zwłaszcza, kiedy na pokładzie jadą z nami dzieci.
Bocznymi drogami warto pojeździć jak się ma dużo czasu – wtedy też można odkryć ciekawe miejsca i piękne widoki, o których nie piszą w żadnym przewodniku.
Na Malcie mówi się nie tylko w języku maltańskim, ale również i w angielskim. Co jest zaskakujące to wszyscy – od dzieci poprzez młodzież do staruszków – znają angielski, więc nie ma problemów z dogadaniem się, czy to kupując bilet w autobusie czy wypożyczając samochód.
Podsumowując, jeżeli planujemy wakacje na Malcie z dziećmi, gdzie głównie będziemy plażować i może podjedziemy do Akwarium i do Mdiny czy Valletty, to wystarczy nam autobus i może jednorazowo taksówka. Jednak gdy np. dzieci są starsze i lubią dużo zwiedzać lub odkrywać niezwykłe miejsca, gdzie nie da się dojechać autobusem, to warto rozważyć podróżowanie po Malcie wypożyczonym samochodem.
Drogi na Malcie
Miałam kiedyś taką przygodę z drogami na Malcie. Szukałam polskiej biblioteki i znalazłam ją na Google Maps w miejscowości Burmarrad. Niestety wytyczne mapy nie doprowadziły mnie do celu, a tylko krążyłam po okolicy coraz gorszymi drogami wśród pól i nieużytków.
W pewnym momencie trafiłam na super wąską drogą między dwoma kamiennymi murkami. Jechałam tak już dobrych kilka minut, gdy zza zakrętu wyjechał samochód. Zero możliwości wyminięcia się. Musiałam siedmioosobowym samochodem wycofać się jakieś pół kilometra. Byłam wręcz przerażona, a dzieci tylko pytały czy damy radę. Jakoś się udało, ale byłam wykończona psychicznie i nerwowo (hihi taki ze mnie kierowca), więc poddałam się z szukaniem tej biblioteki.
Zatrzymałyśmy się przy pobliskim placu zabaw, przy głównej drodze. Jakież było nasze zdumienie, gdy okazało się, że dzieci na tym placu zabaw mówią po polsku. I są tu dlatego, że w budyneczku przy placu zabaw, pomieszczenie wynajmuje… polska biblioteka. Oto ten plac zabaw w Burmarrad. Polecamy, bo jest całkiem sympatyczny, a w pobliżu jest super sklep Piscopo Gardens. Z roślinami, doniczkami, oczkiem wodnym z kolorowymi karpiami, które można karmić, żywymi zwierzętami i akcesoriami dla zwierząt. Po tym sklepie można spacerować dłuższy czas, ciesząc oczy i dobrze się bawiąc. Ceny ogólnie wysokie.
Droga do punktu widokowego Imġiebaħ Beach
Drugą fajną przygodą, kiedy znowu byłam sama z dziećmi, to dojazd do punktu widokowego Imġiebaħ Beach. Do dziś cisną mi się przekleństwa na usta, jak przypomnę sobie tę sytuację. Sama droga dojazdowa już powodowała, że serce podchodziło mi do gardła. Droga oczywiście była wąska, ze skałami po jednej stronie i murkiem kamiennym po drugiej. Dodatkową atrakcją byli turyści, wędrujący do punktu widokowego. Trzeba było ich co chwilę omijać, a droga bardzo wąska. I tylko czekałam, aż z naprzeciwka coś nadjedzie i nie miałam nawet planu, co wtedy zrobię. No, ale jakoś obyło się bez takich spotkań.
Za to na końcu podróży, zamiast zaparkować dalej od punktu widokowego i dojść pieszo, to pojechałam wg. tego co pokazywały Google Maps, choć zostały tylko 2 minuty do celu. Droga jeszcze “ciekawsza”, bo po jednej stronie wysoka skała, a po drugiej przepaść. Taki wąwóz porośnięty prawdopodobnie bambusem.
No i dojechałam do jakiejś ogromnej kałuży, takiej na całą drogę, sprawiającej wrażenie mini stawu, w którym tkwiły spore kamienie. Takie mini głazy, które mogłyby uszkodzić podwozie. Po co ja się tu pchałam?! Zawrócić nie ma szans – za wąsko. No i skała i przepaść. Trzeba cofać, po błocie i pod górę. Samochód nie daje rady, dzieci płaczą, przechodzący obok turyści, faceci, mają oczywiście gdzieś, to nie Polska. Oświeca mnie, że samochód jest za ciężki, więc dzieci wyganiam przed samochód i …udaje się.
Dzieci przeszczęśliwe, biją brawo. Boże, do dziś uważam to za swój największy sukces jako kierowcy, że stamtąd wyjechałam. Utrzymać nerwy na wodzy w takich sytuacjach i działać nie jest łatwo. Wniosek: lepiej trochę dojść, niż potem gdzieś utknąć, zestresować siebie i rodzinę, i musieć wzywać pomoc i mieć zmarnowany dzień i duży wydatek.
Wypożyczanie samochodów na Malcie
Jeżeli chodzi o wypożyczanie samochodów na Malcie, to działa to bardzo sprawnie. Przez ponad 2 lata wypożyczyliśmy samochody w jednej firmie w Naxxar i byliśmy bardzo zadowoleni. Kiedy wysiadł nam akumulator, pracownicy wypożyczalni w ciągu pół godziny przyjechali i próbowali naładować, ale okazało się że trzeba wymienić na nowy. Więc zabrali samochód na lawetę, a my w sumie dostaliśmy jakiś lepszy model Toyoty. Zawsze braliśmy samochody z automatyczną skrzynią biegów.
Kiedyś zapomniałam wyłączyć światła, poszliśmy coś zwiedzać a potem do sklepu z warzywami i nie było nas ok. 2 godz. Nie udało się uruchomić samochodu. Po kontakcie telefonicznym z wypożyczalnią, dostałam radę, żeby wszystko wyłączyć i spróbować za kilkanaście minut, ale oni i tak już jechali w naszą stronę. Udało uruchomić się samochód po ok. 15 minutach, więc panów odwołałam, i nikt nie miał do nas pretensji. A panowie poradzili jeszcze, żeby odbyć teraz dłuższą podróż, tak około godzinną i podładować akumulator. I rzeczywiście to zadziałało.
A jak dziadek zatrzasnął kluczyki w samochodzie, to też w miarę szybko przyjechali z zapasowymi kluczykami – no tak zeszło im się z godzinę.
Mieliśmy wynajem długoterminowy, więc jeśli chodzi o cenę, to wychodziło za miesiąc ok. 260 euro. Za dużą Toyotę z automatyczną skrzynią biegów.
Ogólnie jak ktoś się waha, czy wypożyczyć samochód z manualną skrzynią biegów czy z automatyczną, to radzę wziąć automat. Drogi na Malcie są wąskie, strome, zapierają dech w piersiach (często w złym sensie), same w sobie są wyzwaniem, lepiej nie walczyć wtedy ze skrzynią biegów.
Sygnały klaksonem na Malcie
Acha, często na Malcie można usłyszeć krótkie sygnały klaksonem tzw. Trąbienie. Robią to lokalni kierowcy, żeby dać znać… że jadą, czyli na skrzyżowaniach, zakrętach, trudnych fragmentach drogi. Czyli czasami bywa głośno.
Maltańscy kierowcy mają też zwyczaj wyjeżdżania z bocznych ulic tyłem. Też oczywiście z klaksonem. I jest to dość mrożący krew w żyłach widok, dla ludzi z wyobraźnią. Bo te boczne uliczki często są z dużym spadkiem i trzeba to zrobić szybko, a przecież nie wiadomo, czy ktoś nadjeżdża… no ale tak jest łatwiej niż zawrócić na wąskiej uliczce ogromnym samochodem. Trzeba być ogólnie bardzo czujnym.
Jazda bez świateł na Malcie
Maltańczycy też są bardzo oszczędni, co widać m.in. w tym, że lubią oszczędzać światła w samochodzie. Bardzo często spotykałam takie sytuacje na drogach. O zmierzchu, w deszczową pogodę, szarobure samochody ze zgaszonymi światłami, pojawiają się z naprzeciwka (na wąskiej drodze), jakby spadły nagle z nieba. Naprawdę zauważysz je w ostatniej chwili. Poziom stresu stale wysoko.
Czy zestresujesz się jeżdżąc samochodem na Malcie?
Jeżeli przeczytaliście teksty powyżej, to już wiecie, że raczej tak. A i ogólnie jeżdżenie po Maltańskich drogach jest stresujące. Na A1 jest ok, ale w mniejszych miasteczkach…
Na przykład w Mellieha, często woziłam dzieci na zajęcia. Można niby było dojść pieszo w 20 min, ale upał i droga pod górę zniechęcały. A jeszcze trzeba wrócić do domu, a potem dzieci znowu odebrać. W tym czasie, gdy były zajęcia, to sklepy miały akurat przerwę popołudniową i nie dało się nawet zrobić zakupów. No więc woziłam samochodem i nigdy nie zdarzyło mi się, żeby było bezstresowo. Zawsze było coś.
Na głównej drodze, po której jeżdżą autobusy, a po obu stronach są zaparkowane samochody, robi się wąsko. Jeździe albo lewy pas albo prawy, tzn. albo w górę, albo w dół, trzeba się przepuszczać. No to lokalni kierowcy tego nie rozumieją. Oni jadą do momentu, aż wszystko się zablokuje. A potem dopiero cudują, jak się przycisnąć, wycofać, trąbią, wrzeszczą itd. Gdy kiedyś stanęłam, żeby przepuścić autobus, jadący z naprzeciwka, to wariat za mną cały czas na mnie trąbił.
Parkingi Mellieha
W Mellieha parkuje się przy ulicy na wyznaczonych miejscach. Parkingi są często bezpłatne. Ale trzeba patrzeć na znaki. Przy plaży jest duży darmowy parking (za plażą) Għadira Free Parking i mały przy sklepach przy zatoce w okolicach Tunnara Museum. Parkuje się też wzdłuż drogi.
Natomiast można dostać mandat, kiedy parkuje się w niedozwolonym miejscu. Najczęściej to dzwonią na policję (maltański: Pulicija) lokalni mieszkańcy. Kiedy odwiedził nas znajomy wypożyczonym samochodem, to dostał mandat w ciągu godziny. Mimo, że my wcześniej pracowaliśmy na tym samym miejscu wiele razy. Ale pamiętam rozmowę ze starszą panią sąsiadką Maltanką, i pani pytała się, czy to nasz samochód. Natomiast nie było widać, że tam nie wolno parkować. Znaki na drodze przykryła ziemia a innych nie było. Pojawił się obcy samochód, więc mandat.
Pod największym sklepem w Mellieha – Welbee’s Supermarket, jest parking podziemny na poziomie -5. Trzeba przyzwyczaić się do takich głębokości. Do sklepu wjeżdża się windą na poziom O. Parking jest bezpłatny i zwykle są miejsca.
Najlepszy Parking Valletta!
W stolicy Malty funkcjonuje świetny podziemny parking MCP Parking Garage. Jest ogromny, ma mnóstwo miejsca na kilku poziomach, łatwo tam wjechać i wyjechać i cena jest rozsądna. Z parkingu jest już bardzo blisko do wszystkich atrakcji Valetty. Korzystaliśmy wiele razy i polecamy.


